Siamiejnyja sakrety deputatki Aleny Anisim
Na ofisie TBM nas sustrakajuć spadarynia Alena i Arynka, tak łaskava nazyvaje dziaŭčynku babula. Aryna — dačka starejšaha syna deputatki. Dziaŭčynka pojdzie ŭ škołu tolki naleta, ale žyćciovaja škoła ŭ jaje pačałasia daŭno. Hod tamu, kali Alenu Anisim abrali ŭ parłamient, unučka aktyŭna ŭdzielničała ŭ pieradvybarčaj kampanii.

«Nina»: Jak leta? Ci paśpieli adpačyć?
Alena Anisim: Krychu. Uziała ŭ žniŭni 11 dzion adpačynku. Paśpieli źjeździć u Słuck, toje-sioje parabić u baćkoŭskaj chacie. A jašče kudy my z taboj źjeździli, Aryna?
Aryna: Na mora.
Alena A.: Źjeździli ŭ Adesu ŭtroch: muž, ja i Arynka. Svajaki muža adšukali nam žytło za 800 mietraŭ ad plažu. Umovy byli dobryja, nadvorje — ciopłaje. Pabyli tam piać dzion, a paśla adviedali rodnaha brata muža ŭ Mikałajevie.
«Nina»: Aryna raniej była na mory?
Alena A.: Nie, tolki na voziery i na rečcy. Darečy, na Jabłyčny Spas my jašče źjeździli na voziera Śviciaź. Taksama trapili na śpiakotny dzianiok i papłavali. Tam blizka radzima muža, kali my byvajem u tych miaścinach, imkniomsia źjeździć na voziera.
«Nina»: Ci atrymałasia pieraklučycca i adpačyć? Uvohule, ci ŭmiejecie vy adpačyvać?
Alena A.: Kaniečnie, ja dziela hetaha i źjechała choć na piać dzion. Na bolš, kaniečnie, nie mahu adarvacca. Choć roŭminh byŭ, i na niejkija zvanki ja adkazvała, navat paśpieła dać intervju.
«Nina»: Što dla vas adpačynak? Što vas rassłablaje?
Alena A.: Pryjemna pabyć na śpiektakli, schadzić na vystavu. Voś fizičnaja praca na leciščy mianie nie rassłablaje. Jana prosta dazvalaje spałučać niejkija dumki, idei z vynikam fizičnaj pracy.
Niadaŭna prapołvała truskaŭki, jakija ja vielmi lublu, ich u mianie šmat, dyk kali poleš, adrazu niejkija idei źjaŭlajucca. Ale ad hetaha nie rassłablaješsia. A voś na mory, na voziery — cudoŭna. Pryroda, vada… Ja ŭvohule lublu papłavać, chacia nie šmat času na heta ŭdajecca vykraić. Kab nie ŭnučka, jakoj ja dva hady abiacała, što zvažu jaje na mora, dyk chto jaho viedaje, ci źjeździła b.

«Nina»: Dzie pryjemniej płavać: u mory ci ŭ voziery?
Alena A.: Kali ciopłaje nadvorje, to płavać u Śviciazi — najmilejšaje ščaście. I kali voziera, što pablizu ad majoj baćkoŭskaj siadziby, čystaje, to ŭ im taksama dobra.
«Nina»: Raskažycie pra svajo lecišča. Ja tak razumieju, heta baćkoŭski dom?
Alena A.: Hety dom, možna skazać, moj ravieśnik. Pamiataju, jak jaho budavali i jak my zasialalisia. Tam pry domie 17 ź lišnim sotak ziamli. Raście ŭsio: hładyjołusy, ružy, jabłyki, hrušy, pamidory, hurki, ahrest, sałodki vinahrad, jakomu stolki ž hadoŭ, kolki majmu mienšamu synu — 25. Truskavak u mianie try hatunki i čatyry dzialanki, kabačkoŭ mora narasło!
«Nina»: Nie razumieju, jak vy paśpiavajecie ŭsim hetym zajmacca.
Alena A.: Mnie vielmi dapamahaje muž. Jon užo na piensii i moža pasiarod tydnia źjechać na lecišča i štości tam zrabić. Nu i kali na vychadnyja jedzieš, to ŭsio. Kaniečnie, biez fanatyzmu, pakul što tam niama łandšaftnaha dyzajnu.
«Nina»: A chočacca?
Alena A.: Žadańnie jość, ale viedajecie…
Ja nie lublu, kali jak na malunku. Žyćcio — jano takoje, što ŭvieś čas chočacca niešta źmianiać. Siońnia tabie heta padabajecca, zaŭtra — nie. A kali robiš usio pad adno, to heta ŭžo niešta ŭstojlivaje. Stanovicca niecikava.
Tamu ŭ nas usiaho chapaje: i kuściki roznyja, i čarnapłodnaja rabina, i viarhini rastuć, i łandyšy, i ružy roznyja.

«Nina»: Heta vy spravu baćkoŭ praciahvajecie? Ci sami ŭsio panasadžvali?
Alena A.: Baćki majho ŭžo 31 hod jak niama, jon adyšoŭ u čarnobylski hod. A mamy niama piać hadoŭ. Kali maci zastałasia adna, uvieś kłopat pa dohladzie za joj i za chataj loh na mianie.
Byŭ pieryjad, kali ja strašenna złavałasia, što mnie davodzicca kałupacca ŭ ziamli. Dumałasia: na što iduć talenty? Ale tut jak i ŭ luboj inšaj spravie: treba niešta pieraadoleć, kab heta palubić.
Napeŭna, ja pa-inšamu stała dumać, kali sama pačała štości mianiać. Prybirać staryja kusty, inačaj ich raźmiaščać. Ty niešta robiš i bačyš vynik. Vidać, ad hetaha i pryjšła taja luboŭ. Ciapier u mianie heta, vidać, nichto ŭžo nie adnimie.
«Nina»: Aryna byvaje ŭ vas tam?
Alena A.: Jana ŭvieś čas z nami, kali ŭ mianie adpačynak. Letaś jana amal usiu vybarčuju kampaniju była pobač: jeździła i na futboł, i na pikiety. Nie na ŭsie, ale davoli časta.

«Nina»: Što siońnia pryhadvajecca pra dziacinstva?
Alena A.: Nie dalej jak učora lažym my z Arynkaj na vierandzie. A ŭ jaje niadaŭna źjaviŭsia taki cacačny čorny kocik, i ja, značyć, z hetym kocikam i ź joj razmaŭlaju. Arynka hladzić, śmiajecca i kaža: «Ty, vidać, dziacinstva ŭzhadvaješ».
Dziacinstva było viasiołym. Pamiataju, my ź dziaŭčatami małymi źbiralisia ŭ niekaha na piečy i hulali z samarobnymi kartami. Rabili ich z pačak ad kukuruznych pałačak, jany byli razmalavanyja roznymi kvadracikami — dzie pieŭnik, dzie jašče chto. Hulali i raskazvali ŭsialakija strachi pra duchaŭ na mohiłkach. Paśla viartaješsia ŭviečary dachaty — strašna.
Dziacinstva — heta, kaniečnie, zima. Oj, zimy jakija byli! Pieśnia! Vulica była šyrokaja, ale koń z vozam uzimku nie moh prajechać. Hurby śniehu namiatała takija, što nie vidno było chaty nasuprać. Kab dabracca da skaciny, časam treba było dva-try dni prabivać tunel. Pamiatajecie «Chaŭjer»? Dyk voś i tady tak było. Tolki ŭzimku, a nie ŭviesnu, i lažała ŭsio davoli doŭha. My brali sani ci «dryndu», heta taki vazok, i katalisia z hary.
Pamiataju, jak navučyłasia płavać. Ciapier toj rečki ŭžo niama, zhadziła mielijaracyja. A ŭ dziacinstvie letam my tam zaŭsiody rabili zaprudu. Byli i hłybokija miescy, i «lahušatnik». Hadoŭ u vosiem-dzieviać my ŭžo vučylisia płavać tam, dzie hłyboka. Treba było pierapłyć z adnaho bieraha na druhi. I voś niejak tak adzin raz pa-sabačy pierapłyła, a tady nazad. I zrazumieła, što ŭmieju płavać. Heta nievierahodnaje pačućcio! Potym u budaŭničym atradzie navat była instruktaram. Nas vučyli, jak ratavać čałavieka, jak vypłyści ŭdvuch. Ja i ciapier viedaju.
Nu i voś jašče što pamiataju. Baćki vypisvali «Nastaŭnickuju hazietu», pa joj mianie vučyli čytać. Tam prosta litary vialikija ŭviersie: «Nastaŭnickaja». I pakul mianie vučyli čytać hetaje «Na-staŭ-nic-ka-ja», ja pračytała źnizu «hazieta» i vydała.

«Nina»: Vioska vaša vialikaja była?
Alena A.: Bolš jak 90 dvaroŭ, usie žyli družna. Pamiataju, i na radziny, i na chreśbiny baćkoŭ časta klikali. Baćku asabliva. Da nastaŭnikaŭ było staŭleńnie adpaviednaje: ludzi pavažali, railisia, zaprašali. Kolki viasiellaŭ pierahulali! Nasyčanaje žyćcio było, dastatkova publičnaje.
«Nina»: Vy raśli ŭ siamji nastaŭnikaŭ. Ci nie zanadta pravilnym było vychavańnie?
Alena A.: Raści ŭ nastaŭnickaj siamji — heta bačyć, što baćki ŭvieś čas zaniatyja. Ty na ŭroki ź imi chodziš, bačyš, jak jany płany pišuć, sšytki praviarajuć. Jany ŭvieś čas byli ŭ pracy, tamu vialikaha vychavańnia nie było.
Baćka vychoŭvaŭ charaktar nienaviaźliva. Kali ŭ mianie pačynalisia niejkija psichozy, jon kazaŭ: «Ja ŭ tvaich biedach nie vinavaty». Jon navučyŭ mianie katacca na kańkach. Pamiataju, adnojčy jon daŭ mnie ruki, kab ja trymałasia i kaciłasia, a ja ŭchapiłasia nie za ruki, a za palčatki. Ściahnuła ich i ŭpała, a jon zaśmiajaŭsia. Mnie było strašenna kryŭdna! Ale heta ŭva mnie vychoŭvała stojkaść.
Braty starejšyja za mianie na 13 hadoŭ i na 9. Kali jany pryjazdžali sa svaimi siabrami damoŭ, u ich byŭ abaviazak chadzić i čyścić mnie sažałku ad śniehu, kab ja mahła katacca.
«Nina»: A maci što ŭ vas układała?
Alena A.: Napeŭna, davała apieku.
Charaktar u mianie byŭ nie prosty, naravisty. Adnojčy, pamiataju, nie chacieła ja čamuści jeści. Baćka ŭzłavaŭsia strašenna! I choć jon mianie i łupianuŭ, a ja ŭsio adno nie rabiła tak, jak jon kazaŭ. U rešcie rešt kampramis byŭ znojdzieny, ja pajšła jeści na vierandu. Heta mama ŭłahodziła kanflikt, inačaj by nie razabralisia.
Mama niekali hrała na hitary ŭ ansambli, ale mianie nie navučyła, ja była pakryŭdžanaja na jaje za heta. U mamy byŭ biezdakorny słych, napeŭna, ad jaje mnie jon i pieradaŭsia. Zatoje baćka vielmi lubiŭ śpiavać i, napeŭna, bolš, čym mama, pryvivaŭ luboŭ da śpievaŭ. U jaho byli biełaruskija śpieŭniki, jon źbiraŭ płaścinki.

«Nina»: Vy ŭžo skazali, što ŭ vas byŭ niaprosty charaktar. Jak u škole składvalisia stasunki?
Alena A.: Ja była vydatnicaj i imknułasia być pravilnaj, tamu nie chacieła davać śpisvać. Nas było čałaviek 11 ź vioski, jakija chadzili ŭ adzin kłas. Adnojčy my išli, i dziaŭčaty mianie prysaromili. Maŭlaŭ, takaja-siakaja, nie daju śpisvać. Ja pasłuchała i vyrašyła, što, vidać, heta i praŭda niadobra, treba dapamahać adno adnamu. I paśla taho dapamahała. Spačatku sabie rašała chucieńka zadańni, a potym paśpiavała niekalki zadańniaŭ susiedcy pa parcie rašyć, kab joj choć nie dva było, a try. Naturalna, pakieplivali adzin z adnaho, sapiernictva było. Ale była i pavaha.
«Nina»: Mnie cikava voś što. Kab atrymać załaty miedal, treba vučycca. Vam samoj chaciełasia ci prymušali?
Alena A.: Ja šmat čytała, mnie padabałasia žyć u śviecie knižnych hierojaŭ, baćki časam prosta vypichvali na vulicu. Ale kali ŭžo ja vychodziła na vulicu, tady było nie zahnać dadomu. Nie składana było vučycca. Moža, kab jašče bolš namahańniaŭ prykładała, dyk dva załatyja miedali atrymała b [śmiajecca]. U viaskovych škołach tady było tak: kali nastaŭniki bačyli, što dzicia starajecca i ŭ jaho jość zdolnaści, dapamahali i padšturchoŭvali. Choć, pamiataju, byŭ i taki momant.
Kłasnaja mianie publična adčytała. Ja i ciapier liču, što niespraviadliva! Treba było niešta pierapisać, ale heta było nieabaviazkova, tamu ja nie zrabiła. Tym nie mienš, kłasnaja mianie padniała i adčytała. Maŭlaŭ, biezadkaznaja. Kali ja ŭsio heta vysłuchała, mnie prapanavali vykanać zadańnie. Ale ja jaho ŭsio adno nie zrabiła. Pryncypova.
Jakija pradmiety lubiła? Zrazumieła, biełaruskuju movu i litaraturu. Niamieckuju movu, ruskuju movu i litaraturu… Mnie baćka daryŭ knihi: «Symona-muzyku» Jakuba Kołasa, zbornik paem Janki Kupały. «Bandaroŭnu» ja vyvučyła ŭsiu na pamiać i, kali pisała vypusknoje sačynieńnie ŭ vośmym kłasie, prosta ŭstaŭlała kavałki z paemy. Zrokavaja pamiać była vielmi dobraja, ja pamiatała ŭsie kropki, koski. Starejšamu synu heta ŭsio pieradałosia. Jamu navat kazali, što jon śpisvaje.

«Nina»: Adkul u vas biełaruskaść?
Alena A.: Pa-pieršaje — naturalnaje asiarodździe.
U nas u vioscy, kali vitalisia, kazali «dobry dzień». I voś kali niechta źjazdžaŭ vučycca, a potym viartaŭsia i kazaŭ «draście», viaskoŭcy reahavali tut ža: «Nu vo, haradskuju bułačku źjeŭ i ŭžo pačaŭ havaryć inačaj!» Heta adkładałasia ŭva mnie.
Pa-druhoje, u nas doma było šmat knih, ruskich u tym liku. Što čytać, ja vybirała sama. Pamiataju, dvojčy brałasia za čytańnie «Piedahahičnaj paemy» Makaranki. Pieršy raz — hadoŭ u dziesiać. Pračytała kolki staronak, stała niecikava, i ja jaje adkłała. A voś kali mnie ŭžo było hadoŭ 13, jana mianie zachapiła.
Pamiataju jašče taki momant. My čaściakom jeździli ŭ Viciebsk, u Vilniu, tam maminy siostry žyli. U darozie ŭ ciahniku ja razmaŭlała pa-rusku, bo tam chto z Charkava byŭ, chto jašče adkul. I ludzi dzivilisia, što ja čysta havaru. A dla mianie heta było naturalna. Ja razumieła, što jość ruskaja mova, a jość maja mova — mova asiarodździa. U mianie nie było trasianki.
Nu a paśla, kali ja pastupiła na biełaruska-ruskaje adździaleńnie fiłfaku, u «Majstroŭni» adbyŭsia poŭny pierachod da biełaruskaści: całkam i biespavarotna. Mnie było tady 18 hadoŭ. Dzie b ja ni była — razmaŭlała pa-biełarusku.

«Nina»: Pra «Majstroŭniu» chaču zapytacca asobna. Chto ni raskazvaje pra supołku, kožny havoryć, što vy tam byli zorkaj. Čym vy ŭsich skaryli?
Alena A.: Adkrytaść, maładość, doŭhija čornyja vałasy.
Nas vučyła śpiavać Łarysa Simakovič. Jana kali śpiavaje — heta ŭsio. U mianie žadańnie śpiavać było pryrodnaje. Ja traplała ŭ noty, ale nie tamu, što ich viedała. Moža być, heta pryciahvała. Jość adna pieśnia, jakuju ja strašenna lublu z majstroŭskich časoŭ, vielmi staražytnaja. Tam taki šyroki dyjapazon, ciapier ja ŭžo tak nie zaśpiavaju, jak tady: «Pry krajčyku, pry Dunajčyku dva bracietki a kupalisia. Kupalisia, razmaŭlalisia…» [śpiavaje]. My jaje z Dubaŭcom śpiavali.
I toje, što ŭ «Cary Maksimilanie»… My ŭsie, moža być, čas ad času marym być aktrysami. Ale ja nikoli pra heta nie maryła, heta było niedasiahalna, ja prosta nie mahła sabie dazvolić takuju maru. A tut vyrašyli stavić «Cara Maksimilana» i pieršaja rola, jakuju mnie dali — Śmierć! Vychadaŭ tam było nie šmat, moža, adzin jaki. Ale pierakanaŭčy!
Na pačatku rolu Kumiryckaj bahini Vieniery hrała maja siabroŭka. Adnojčy jaje nie było na repietycyi, i mnie prapanavali jaje padmianić. Ja adyhrała hetuju rolu, i mnie skazali: «Hraj ty». Siabroŭka pakryŭdziłasia i admoviłasia ŭdzielničać u śpiektakli, a mnie daviałosia hrać dźvie roli — i Kumiryckaj bahini Vieniery i Śmierci ŭ adnym śpiektakli. Napeŭna, heta i jość toje «zornaje».
«Nina»: Dzieciam kałychanki śpiavali?
Alena A.: Śpiavała. Praŭda, chłopcy nie vielmi lubili. I ŭnučcy śpiavała, kali jana była zusim maleńkaja. Ciapier užo tolki čytaju: vieršyki, kazki.

«Nina»: Vy strohaja maci? Strohaja babula?
Alena A.: Jak skazać. Ja mahu być strohaj, ale pytańnie ŭ tym, jak heta ŭsprymajecca. Dla chłopcaŭ być strohaj mamaj… Lepš, kali strohi baćka. Prykładny, uzorny baćka — vychavaciel i dla dziaŭčat, i dla chłopcaŭ.
«Nina»: U vašaj siamji mienavita tak? Jość hety padzieł rolaŭ?
Alena A.: Nie zusim. Niedzie ja, vidać, pierachoplivaju lidarstva. Chacia mnie bolš padabajecca demakratyčny ład, tady čałaviek adčuvaje siabie svabodna i moža realizavacca napoŭnicu. Ale pry adpaviednych namahańniach. U hetym i sens demakratyi: biez prymusu, ale z asabistaj adkaznaściu.
«Nina»: Kolki vam było hadoŭ, kali vy pieršaha naradzili?
Alena A.: Jašče nie było 21 hoda, ale ja ŭžo skončyła ŭniviersitet.

«Nina»: Jak vy ŭsio paśpiavali? Usio ž troje synoŭ — vialikaja adkaznaść.
Alena A.: Było nie prosta, bo žyli na kvaterach. Kali baćki nie stała, daviałosia zabrać matulu. U 1986 hodzie ŭsiu pieršuju čverć ja chadziła za try kiłamietry na čyhunku, jeździła ŭ Minsk, pakul dzieci zastavalisia doma z maci, a ŭviečary viartałasia nazad.
Paśla, jak atrymali kvateru, taksama było nie prosta.
Dvaich dziaciej treba było zavieści ŭ sadok. Synoŭ, adnamu tady było piać hadoŭ, druhomu — try, davodziłasia padymać vielmi rana, kab bieź piatnaccaci siem jany ŭžo byli ŭ sadku, bo ŭ vosiem mnie treba było być na pracy ŭ škole. Žyli my na Paŭdniovym Zachadzie, a škoła, dzie ja pracavała, była ŭ Kurasoŭščynie. Ciapier ja ŭsie hetyja razvažańni pra pačatak zaniatkaŭ słuchaju, i robicca śmiešna.
Dzieci ž taksama ŭsie roznyja — adny sovy, inšyja žavaranki. Pad kožnaha ŭsio adno nie padładzišsia.
Na svajoj kvatery ŭ nas i źjaviŭsia treci synok. Choć, kaniečnie, chaciełasia dačušku.
«Nina»: Z chłopcami prosta było?
Alena A.: Z chłopcami ciažej za ŭsio ŭ padletkavym uzroście. Ale ŭ starejšaha syna, baćki Aryny, byŭ niaprosty charaktar z malenstva. Jamu treba było rabić usio napierakor. A ŭvohule syny vielmi dobrazyčlivyja.
Kali naradziŭsia treci synočak, starejšyja mnie ŭžo dapamahali hadavać małodšaha, asabliva siaredni syn. Pamiž starejšym i siarednim roźnica — hod i vosiem miesiacaŭ. Pamiž siarednim i małodšym — siem hadoŭ. Niekali mnie treba było adbiehčy ŭ kramu, prylataju, a siaredni syn mnie kaža pra małodšaha: «Mama, jon tam užo ŭsio, što treba, zrabiŭ, ja ŭsio pamianiaŭ». A pampiersaŭ tady nie było.
Jašče kali ja była ŭ dekrecie, muž kupiŭ mašynu, ale pravoŭ u jaho nie było. Jon zajmaŭsia biznesam, treba było jeździć, najmaŭ kiroŭcu. Ale ž treba było niekamu iści na kursy. Voś ja i pajšła. Chadziła pa viečarach, pakul starejšyja chłopcy hladzieli mienšaha. Časam ja dumała: «Boža moj, našto mnie heta treba? Va ŭsich mužy jak mužy, majuć pravy, a ŭ mianie?»
Pamiataju noč pierad tym, jak treba było pieršy raz siadać za styrno. Na rovary ja jeździła, a za styrnom aŭtamabila — ni razu! Adna sprava — teoryja, vyvučyŭ dy i ŭsio. A inšaja — za styrno siadać. Adrazu adkaznaść jakaja! Ale sieła, pajechała. Spadabałasia. Ciapier užo nie adnimieš u mianie.
«Nina»: Vychodzić, vy ŭžo bolš za 20 hadoŭ kirujecie mašynaj?
Alena A: U vieraśni budzie 23 hady.
«Nina»: Jakaja ŭ vas maniera jazdy?
Alena A.: Nastrajovaja. Kali niama nastroju, jedu pamału. Kali nastroj bolš hullivy, kiruju bolš rezka. Ale heta bolš pra maładyja hady. Ciapier jezdžu bolš adkazna, bolš uzvažana. I pavažliva: čaściej prapuskaju, padrazać nie lublu i nie lublu, kali mianie padrazajuć. Mahu navat zazłavać, ale čaściej žadaju ščaślivaj darohi.
«Nina»: Hatujecie?
Alena A.: Lublu hatavać, asabliva pad nastroj. Lublu rabić niešta novaje abo dadavać štości niezvyčajnaje ŭ svaje recepty. Ale nie mahu skazać, što fanatka. Torty i ŭsio toje, što patrabuje šmat času, hatavać nie lublu. Ja nie liču, što heta apraŭdvaje prykładzienyja namahańni. A voś toje, što robicca dosyć chutka, lohka, prosta — heta tak.
«Nina»: Jakaja lubimaja strava?
Alena A.: U mianie niama nielubimych. Ja, jak kažuć, usiajadnaja. I piercy lublu faršyravanyja, i hałubcy, i draniki. Darečy, voś chto ŭ nas lubić draniki [pakazvaje na Arynu].

«Nina»: Ciapier chapaje času, kab sieści i niešta dla dušy pačytać?
Alena A.: Starajusia jaho znachodzić. Časam pryjdzieš, ciskanieš na knopku, znojdzieš niejki filmik i adklučaješsia. Apošniaja kniha, jakuju ja pračytała, — «Čorny kot» Valeryja Kazakova. Jana mianie vielmi zachapiła, chočacca praciahu. Knih ja pieračytała mnoha, da niejkich viartajusia. Ciapier treba pieračytać historyju Łatvii, historyju Finlandyi. Ale heta surjoznyja knihi, kali tuju ž mastackuju ty možaš pačytać na son, to dla navukova-papularnych patrebny adpaviedny momant.
«Nina»: Časta byvajecie doma? Ci ad ranicy da nočy pracujecie?
Alena A.: Doma ja byvaju, ale ŭsio adno i tam časam taksama pieraklučaješsia na hramadskuju dziejnaść. Nie mahu skazać, što žyćcio ŭ mianie mocna pierahružanaje, bo jano ŭ mianie zaŭsiody było nasyčanaje.
«Nina»: Što dla vas značyć siabroŭstva?
Alena A.: U niejki pieryjad siabroŭstva było vielmi mocnaje, ščylnaje. Siabry i zastalisia, ale kantaktuješ ź imi mienš. Ź inšaha boku, razumieńnie siabroŭstva pašyryłasia. Maje pamočniki, ź jakimi my razam pracujem, — jany mnie siabry.
«Nina»: Ci atrymlivajecie vy padtrymku ź siamji? Ci nadaje jana vam siłaŭ?
Alena A.: Adnaznačna. Navat kali heta nie prahavorvajecca, ty viedaješ, što dzieci mohuć dapamahčy, što muž zaŭsiody padstrachuje. U tuju ž Adesu ja dumała jechać ciahnikom ci aŭtobusam, ale ž heta sutki tudy, sutki nazad, kłunki i ŭsio astatniaje. Muž prapanavaŭ pajechać na mašynie. I choć mašyna maje praciahły viek, usio atrymałasia dobra.
«Nina»: Darečy, jakoje ŭ vas staŭleńnie da rečaŭ? Ci majuć jany dla vas značeńnie?
Alena A.: Spakojnaje. Ja nie lišnie haniusia za niejkimi staražytnymi rečami. Ź inšaha boku — niejkimi daražu. Voś nie tak daŭno muž prapanavaŭ vyšyŭki, jakija rabiła maja matula, aformić u ramku. I zrabiŭ niekalki.
«Nina»: Z bratami starejšymi padtrymlivajecie stasunki?
Alena A.: Kaniečnie. U dziacinstvie ja dla ich była ŭ peŭnym sensie abuzaj. Pamiataju, baćki byli niedzie adjechaŭšysia, i chłopcam chaciełasia na tancy, tym bolš, u baćki byŭ matacykł. A tut ja. Dyk jany i mianie brali z saboj. Ale siaredni časam kaža: «Viedaj, što ja ciabie lublu, bo ja ciabie ŭ načoŭkach kałychaŭ».
Braty dla mianie zaŭsiody byli prykładam. Jany abodva taksama zakančvali fiłfak. Čamu ja pajšła ŭ pierakładčycy? Tamu što starejšy naš pajšoŭ, jon z polskimi hrupami turystaŭ jeździŭ. Druhi brat, toj, što ŭ načoŭkach kałychaŭ, jeździŭ u budaŭničy atrad. Ja taksama chacieła tudy, jeździła, cehłu ciahała.
«Nina»: Raskažycie pra synoŭ, pra muža. Čym jany zajmajucca?
Alena A.: Chłopcy maje, na moj vialiki žal, nie zachacieli atrymlivać vyšejšuju adukacyju. Ale heta ich vybar. Starejšy Alaksandr zajmajecca ramontam aŭtamabilaŭ. Jamu heta padabajecca, choć ja liču, što heta nie jaho. Siaredni syn, Mikoła, chacieŭ vučycca na ekanamista. Ale paśla chvaroby jon pierapyniŭ navučańnie. Ciapier jon pracuje kantraloram zały, achoŭnikam. Mienšy synočak vučyŭsia ŭ čaćviortaj himnazii, ale, na žal, u vypusknym kłasie jon kateharyčna admoviŭsia tudy chadzić. Pierajšoŭ u zvyčajnuju škołu, što pobač z domam. Skončyŭ jaje i ŭžo samastojna vyrašaŭ, kudy pastupać dalej. Jamu vielmi chaciełasia źjechać z domu. Chiba heta toje, čaho nie chapiła starejšym synam, bo jany ŭvieś čas byli pry mnie. Jon źjechaŭ u Pinsk, vyvučyŭsia na švačku. Paśla hod adpracoŭki byŭ u Salihorsku na «Kalincy». Nu a potym viarnuŭsia i staŭ zajmacca tym, da čaho ŭ jaho zaŭsiody była schilnaść i pra što ja jamu raniej i kazała. U vypusknym kłasie jon ramantavaŭ telefony. I voś niekalki apošnich hadoŭ jon zajmajecca mienavita hetym.
Muž zajmaŭsia biznesam, heta byŭ prodaž tavaraŭ. U 1990-ja biznesam zajmalisia mnohija. U svoj čas na zavodzie ŭ jaho byli roznyja racyjanalizatarskija prapanovy, jon skončyŭ miechmat, skład rozumu ŭ jaho praktyčny.

«Nina»: Darečy, jak vy syšlisia?
Alena A.: Na trecim kursie nas pasialili ŭ «siamiorku», tudy ž zasialili miechmat. Dahetul fiłołahi žyli ź jurystami, tamu ź imi i žanilisia. I voś na čaćviortym kursie my ŭžo stali pryhladacca. Pačali chadzić na stadyjon, pres kačać. Kab i siabie pakazać, i na chłopcaŭ pahladzieć. Pieršaja prystrełka była takaja.
U majho budučaha muža była aparatura, jon lubiŭ muzyku, Vysockaha, u jaho było šmat roznych muzyčnych materyjałaŭ. Jon byŭ adnym z tych, chto moh naładzić dyskateku. Voś tam my i paznajomilisia. Jon zaprasiŭ tancavać, i tak i pajšło.
Viasielle zładzili na piatym kursie, 25 lutaha 1983 hoda, pierad raźmierkavańniem.

«Nina»: Jakija piać rečaŭ, što ŭžo zrabili, ličycie hałoŭnymi?
Alena A.: Dla mianie važna, što była zapačatkavana hazieta «Novy Čas». Što była adkrytaja himnazija №23. Dla mianie važny ŭdzieł u «Majstroŭni», udzieł u raspracoŭcy stratehii raźvićcia biełaruskaj movy. Kaniečnie, dla mianie važna, što ŭ mianie jość siamja.
A jašče ja chaču zrabić toje, što važna dla ludziej, toje, što ja abiacała, kali išła ŭ deputaty. I, kaniečnie, Nacyjanalny ŭniviersitet ź biełaruskaj movaj navučańnia.

Kamientary