№ 38 (247), 17 vieraśnia 2001 h.
Dakument
Aleś Puškin
Słova na Aršanskim Krapiŭnym
Poli 9 vieraśnia 2001 h.
Ja nie vypadkova staju siońnia na hetym śviatym dla kožnaha, chto maje honar i hodnaść nazyvać siabie biełarusam, Poli našaj Pieramohi i Vajskovaj Słavy. My abrali mienavita hetaje miesca, bo jość niebiaśpieka paŭtareńnia siaredniaviečnaj biady – akupacyi ziamli, Boham nam dadzienaj, čužyncami-chamami z Uschodu.
Zirnicie, jak siońnia nieŭprykmiet jany zajmajuć usie dziaržaŭnyja čynoŭnyja pasady, kirujuć idealohijaj, medyjami, orhanami dziaržbiaśpieki i vojska, ekanomikaj, bujnymi pradpryjemstvami, jak siejuć siarod nas zdradu i znachodziać vyradkaŭ, što stali mankurtami na svajoj ziamli, zabylisia rodnuju movu, pazbylisia pamiaci, zvyčajaŭ i tradycyj svaich dziadoŭ i babciaŭ.
Na ich lažyć hrech za toje, što my ŭsie biednyja, što kraina naša – kalonija, što carkva i vyšejšaja škoła – rasiejskija, što nasadžajecca čužaja kultura, estrada, tradycyi i adnosiny.
Napieradzie nas čakaje strata nacyjanalnaj valuty, našych najlepšych pradpryjemstvaŭ, dzie my budziem parabkami ŭ novych azijackich dziamidavych, viachiravych, bałojevych, alekpieravych... Tryvoha pryviała mianie na heta Śviatoje Pole, što budzie natchniać jašče šmat pakaleńniaŭ, naradžać novych i novych addanych synoŭ svajoj dobraj, spakojnaj, pracavitaj i vierujučaj nacyi, jakaja moža ŭstać za svaju hodnaść i spynić paruhańnie i ździek z usiaho biełaruskaha, nam rodnaha i śviatoha.
Nie damo pryježdžamu hunu hvałtavać i rabavać, zabaraniać i začyniać, nie dazvalać i vykreślivać, kamandavać i raić, navučać i prapaviedavać!
Bo nacyja ŭžo padniałasia paśla dźviuch žachlivych suśvietnych vojnaŭ, stalinskaha hienacydu i brežnieŭskaha biazrodnaha saŭka. U nas užo jość svaja elita va ŭładnych i biznesovych strukturach, kultury, siłavych i pravaachoŭnych orhanach, jakaja choča žyć nie pa padkazcy Ŭschodu abo Zachadu. My chočam žyć pa-biełarusku, pa-svojmu i majem žadańnie abaranić svoj Vybar!
Vybar Aršanskaha Pola 1514 hodu...
Dokaz tamu – hetyja mocnyja ruki, jakija trymajuć zaniesienuju pahroźliva siakieru. Jana jašče nie apuščanaja na hałovy tych, chto nie razumieje, što my ŭžo dastatkova mocnyja i samastojnyja, kab žyć svajoj hałavoj. My nie admaŭlajemsia ad ščyrych dobrych paradaŭ i prykładaŭ susiednich z nami narodaŭ i krainaŭ, ale pahroźliva papiaredžvajem tych, chto hvałtam choča “aščaślivić” nas. Hetaja Siakiera budzie viečna zaniesiena i nad hałovami zdradnikaŭ svajoj ziamli.
Viečnaja im hańba i praklon!
Ja ŭśviedamlaju, jaki vobraz ja padniaŭ, što z hetaha vynikaje, ale dapiakło, ale ŭžo niaścierpna tryvać. I pamiatajcie – hetaja Siakiera tolki ŭźniataja, jašče niama hrachu kryvi...
Śviet pavažaje razumnych i mocnych. My dastatkova razumnaja nacyja, dyk čamu ž my nia mocnyja, čamu dazvalajem uschodniamu hunu sieści na naš karak? Voś ža – našaje Pole Prykładu! Pole nie ahresii, ale abarony. I ja vymušany žyćciom, paklikańniem svaim i ścipłym talentam, jaki mnie daŭ Boh, abviaščać hetuju Abaronu vam, prysutnym. Ja vieru ŭ siłu mastackaha vobrazu, mistyčnaha dziejańnia... Nas tut niašmat, ale z nami niabačnaje voinstva dušaŭ tych tysiačaŭ, chto addaŭ žyćcio za niezaležnaść Baćkaŭščyny, i nia tolki tady, ale i ciaham apošnich troch stahodździaŭ zmahańnia z uschodnimi “bratami”.
Rušym ža ŭ čas družna j śmieła za Svajo! I nas budzie bolšaść, bo – jak pakazała historyja Aršanskaha Krapiŭnaha Pola – z nami Hospad i jahonaja Vola!
Kamientary