Archiŭ

Kastuś Travień

Niavykrutka

«Mir byvaje tam, dzie niama ni voli, ni ŭjaŭleńnia, dzie ž hetyja dvoje jość, tam miru nie byvaje, tam baraćba ŭjaŭleńniaŭ».

Kazimier Malevič

Pavał Uścinovič, ekspedytar drobnaj mienskaj fir- my, ciažka kročyŭ miž pryvatnych šapikaŭ na Kijeŭskim vakzale, mocna stomleny ad biehaniny pa vialikim horadzie, mnostva ludziej, pavietra, zabrudžanaha vykidami lehkavikoŭ, i letniaj haračyni.

Pach duchmianych kaŭkaskich straŭ kazytaŭ jahonyja nozdry. Jon maryŭ davałačysia da kvatery na Mažajskaj, źjeści nabytych pamidoraŭ z krakaŭskaj kiłbasoj i ryskim chlebam, usio heta zapić ražankaj i zajeści miakkaj maskoŭskaj bułačkaj z razynkami. A potym adpačyć na łožku ŭ cišyni i abaronienaści źniataje kvatery.

Jon vyjšaŭ na prypynak pa Kutuzaŭskim praspekcie, dačakaŭsia pad śpiakotnym soncam aŭtobusa i pajechaŭ, pahladajučy pa bakach. Maskva była zapałonienaja lehkavikami. Pa Kutuzaŭskim praspekcie i pa Mažajskaj šašy ŭ vosiem pałos vałam uprytyk imčała raka «aŭdzi», «folksvahienaŭ», «mersedesaŭ»… «Mersedesy»… «mersy»… «mesery»… «meseršmity»…» — dziviŭsia Pavał padabienstvu słoŭ.

Jon syšoŭ na Rabinavaj, schadziŭ u hastranom «Mažajski», kupiŭ svaju ŭlubionuju ražanku, bułačku z razynkami, krakaŭskaj kiłbasy i ryskaha chleba, jaki ciapier čamuści pačaŭ zvacca «Ryski duchmiany», i paciahnuŭsia da kvatery pa vuł.Hryšyna. Adčyniŭ dźviery, ustaviŭšy daŭžezny kluč u ščylinu dźviarnoha zamka i paviarnuŭšy jaho trojčy. U kvatery nikoha nie było, i jon nie śpiašajučysia pamyŭsia, zmyvajučy nervovaść i śpiakotu dnia, pieraapranuŭsia ŭ spartovyja portki, namyŭ i parezaŭ pamidory i, prysieŭšy za stoł, ź sialanskaj achvotaj prostaha čałavieka staŭ viačerać.

Mehapolis stamiŭ. Uvieś čas davodziłasia mieć spravu ź nieznajomymi ludźmi, jakija nie prabačali nivodnaj nia toje što pamyłki, a navat niemačy ŭ charaktary — miakkaści ci ščyraści, davierlivaści ci lanoty. Maskva nie dazvalała raźniavolicca, vializny horad zrazu karaŭ za kožnuju niedarečnaść.

Siońnia jon jak byccam nie zrabiŭ nivodnaj chiby. Paśpiachova razhruziŭ furu i zdaŭ pryviezieny tavar. Svoječasova atrymaŭ raźlik u rasiejskich hrašovych adzinkach. Chacia tut jon zrabiŭ błahi krok. Ziamlak z Hieranion Michaś Januška pierakanaŭ jaho spačatku pasiadzieć pa-bratersku ŭ ambasadzie, a potym jany ŭdvuch schodziać u abmieńnik i pamianiajuć hrošy. Tak i zrabili. Dziakuj bohu, usio abyšłosia.

Jon pryloh na łožak i, užo zasynajučy, paciešyŭ siabie dumkaj, što navučycca nie rabić pamyłak u hetym nasielenym miljonami ludziej horadzie-mehapolisie, dzie ŭnutryvidavaja baraćba abvostranaja jak nidzie.

Pračnuŭsia Pavał ad brazhatu klučoŭ u zamku. U kvateru ŭvachodziła siamja kaŭkazcaŭ. Jon chutka sieŭ na łožku, spuściŭšy nohi dołu, i imhnienna pryhadaŭ, jak maŭklivy firmač Źmicier u Miensku, vypraŭlajučy jaho ŭ vandroŭku, pramoviŭ:

— Kvateru ŭ Maskvie my ŭžo nie zdymajem, tak što načavańnia šukaj pry patrebie ŭ inšym miescy.

Skazaŭ, a kluča nie zabraŭ. Dyj zaznačyŭ mimachodź, biez napruhi. Prosta miakka papiaredziŭ, što pryjdziecca zastacca ŭ Maskvie na nastupny dzień, viedajučy jahonuju, Paŭłavu, zastarełuju nieluboŭ da mehapolisu. I piacidziesiacihadovy Pavał puściŭ Źmitrovy słovy pra kvateru miž vušej, zasiarodziŭšy ŭvahu na nieabchodnaści zastacca jašče na dzień u niebiaśpiečnym horadzie.

Mažnaja maładaja žančyna ŭ kalarovaj kofcie i doŭhaj čornaj spadnicy, čornavałosaja i čarnavokaja, trymała za ruku maleńkuju dziaŭčynku. Pobač stajaŭ dziesiacihadovy čornahałovy chłopčyk i naściarožana ŭhladaŭsia ŭ kvaternuju ciemru. Ubačyŭšy Paŭła, jana zrabiła krok nazad da dźviarej i spałochana pramoviła:

— Vach, chto vy? Što vy tut robicie?

Pavał spakojna, ale nia traciačy tempu, uśmichnuŭšysia, zrabiŭ aściarožny krok u napramku kabiety i skazaŭ:

— Prabačcie, my paŭhodu zdymali hetuju kvateru. A naš kiraŭnik ź Miensku pasłaŭ mianie ŭ kamandziroŭku i nie papiaredziŭ, što tut inšyja žychary. Mabyć, vy novyja kvateranajmalniki?

Dziesiacihadovy chłopčyk chutka rušyŭ u druhi pakoj. Žančyna niešta skazała jamu ŭśled pa-kaŭkasku. Potym jana naściarožana zapytała Paŭła:

— Jak vy siudy trapili? Adkul u vas kluč?

Žančyna prypyniłasia ŭ dźviarach, trymajučy dziaŭčynku za ruku, jana vypramianiała naściarohu i padazronaść.

— Razumiejecie, my zdymali raniej kvateru i ŭ mianie zastaŭsia kluč, a naš firmač Źmicier mianie nie papiaredziŭ. Vy prabačcie, nia bojciesia, zachodźcie ŭ kvateru, ja vam usio spakojna rastłumaču.

Pavał ciapier dziejničaŭ uzvažana i vietliva, ničym nie vykazvajučy niespakoju. Miž tym abstaviny składalisia vielmi kiepska. Kali susiedzi ŭčujuć kanflikt i vykličuć milicyju, možna lohka apynucca za kratami — z 9500 amerykanskimi dalarami ŭ kišeni. A dalary dla tamtejšych milicyjantaŭ — jak tłusty karaś dla zhaładniełaha ščupaka…

Z druhoha pakoju chutka vyjšaŭ chłopčyk i, abmianiaŭšysia pozirkami z maci, niešta supakojena skazaŭ. Pavał zrazumieŭ sens skazanych pa-kaŭkasku słoŭ i ŭ svaju čarhu dadaŭ:

— Prachodźcie, kali łaska, u kvateru. Nia bojciesia, ja nia złodziej, ja kamersant ź Miensku.

Žančyna zrabiła maleńki krok ź dźviarnoha prajomu ŭ kvateru. Chłopčyk vyjšaŭ upierad maci i, pahladajučy ŭsutyč na Paŭła čarnavokim naściarožanym pozirkam, zapytaŭ:

— Kak ty siuda papał?

— Razumieješ, my hetuju kvateru zdymajem z paŭhodu. Apošnim razam naš načalnik nie papiaredziŭ, što tut inšyja žychary. Akramia taho, tut zastaŭsia naš telefon. Tamu ja i zajšoŭ pa staroj pamiaci na kvateru.

— Tak, charašo. Atkuda ŭ tebia kluč? — Chłopčyk nia zvodziŭ z Paŭła čarnavokaha pozirku i vypramianiaŭ niepieramožnuju pierakananaść darosłaha mužčyny.

— Pakolku raz u miesiac my pryjaždžajem pa tavar u Maskvu, to ŭ mianie zaŭsiody jość hety kluč, bo raniej my zdymali hetuju kvateru. Prabačcie, viadoma, mnie. Moža, vy projdziecie ŭ pakoj, a to niejak niajomka pierad susiedziami?..

Apošnija słovy Pavał pramoviŭ, źviartajučysia da žančyny. Chłopčyk u adkaz rušyŭ da telefona. Žančyna ź dziaŭčynkaj hadoŭ piaci zrabiła jašče krok napierad i pryčyniła dźviery, ale nie da kanca. Pavał sieŭ na łožak. Kaŭkaski chłopčyk uziaŭ słuchaŭku i znoŭku zapytaŭ:

— Charašo. Skaži, kak ty siuda papał?

Słuchajučy Paŭłaŭ adkaz, padletak nabiraŭ numar. Pavał chutka dumaŭ, što rabić dalej? Možna było, addaŭšy kluč kaŭkaskaj siamji, prosta pajści z kvatery. Heta było lohkaje vyjście, jakoje mahło jaho identyfikavać jak złodzieja. A kali žančyna pačnie lamantavać? Kali chłopčyk pabiažyć za im z krykam «Trymajcie złodzieja!»? Pieršy ž mient aryštuje. A maskoŭskaja milicyja — heta mašyna, łancuh, kanvejer. Vinavaty, nievinavaty — siadzi za kratami i nia rypajsia, nie pieraškadžaj pracavać śledčym.

Numar, pa jakim telefanavaŭ kaŭkaski chłopčyk, byŭ zaniaty, i jon, vysłuchaŭšy Paŭłaŭ adkaz, čarhovy raz pačaŭ jaho nabirać, iznoŭ zapytaŭšy:

— Ty skaži, atkuda ŭ tebia kluč?

Pavał adkazvaŭ i sam prapracoŭvaŭ varyjanty. Kali pryjedzie haspadar — kaŭkaziec ź siabrami — i vyviernie jahonyja kišeni, to heta nia samaje lepšaje vyjście. Mohuć baluča nabić tvar… adnym słovam, lepš paźbiehnuć sustrečy.

Narešcie chłopčyk dazvaniŭsia. Jon havaryŭ, słuchaŭ, potym znoŭ adkazvaŭ, mabyć, na pytańni. Narešcie praciahnuŭ słuchaŭku Paŭłu, skazaŭšy, što baćka choča ź im pahavaryć.

— Dobry dzień, — pryvitaŭsia ŭ słuchaŭku Pavał.

— Kak ty papał v čužoj kvartir? — učuŭ jon kalany mužčynski hołas biez usialakich santymentaŭ. Pavał u katory raz rastłumačyŭ.

— Charašo, atkuda ŭ tebia kluč?

Uścinovič ciarpliva paŭtaryŭ pra kluč.

— Charašo. Ždy menia, nikuda ne chody. Ja skora pryjedu. Obiazatelno ždy.

Pavał pakłaŭ słuchaŭku i z prykraściu siadzieŭ nieruchoma z chvilinu. Potym skazaŭ kaŭkaskaj maładoj žančynie, spakojna i vietliva zaznačyŭšy:

— Užo viečareje. A mnie jašče nieviadoma dzie načavać. Z vašaha dazvołu ja patelefanuju znajomym.

Jon patelefanavaŭ Hładyškieviču, toj skazaŭ, što ŭ jaho svajaki z Novasibirsku i jon nia moža pryniać Paŭła. Pryjšłosia, uziaŭšy ŭ jaho numar telefona, patelefanavać Michasiu Janušku, supracoŭniku biełaruskaj ambasady ŭ Maskvie. Toj skazaŭ jamu adras i rastłumačyŭ jak dajechać. Pavał pisaŭ u natatnik usio, što dyktavaŭ jamu pa telefonie Januška. Jon pakłaŭ słuchaŭku, užo amal supakojeny. Jamu treba syści z hetaj kvatery na praciahu dziesiaci chvilin.

— Prabačcie, mnie treba jechać, — skazaŭ jon, źviartajučysia da žančyny, łahodna macajučy jaje mažnuju pastavu łaskavym pozirkam cyvilizavanaha mužčyny. — Ja sabie pakinu kluč, bo naš telefon prapaŭ. Niachaj haspadar kvatery viernie aparat.

— Net, kluč addaj, — naściarožylisia kaŭkaski chłopčyk i žančyna. Pavał jašče dla vyhladu paŭparciŭsia i jak by niechacia addaŭ kluč žančynie. Chutka pierapranuŭsia, skłaŭ rečy ŭ kajstru, raźvitaŭsia i, zirnuŭšy jašče raz na advažnaha kaŭkaskaha chłopčyka z naściarožanym čarnavokim pozirkam darosłaha, pajšoŭ z kvatery.

Treba było jechać da stancyi metro «Kuncava» ci da «Kijeŭskaj», potym, dabraŭšysia pa Kalcavoj linii da «Barykadnaj», pierajści na stancyju «Čyrvanapreśnienskuju» i adtul prajechać try prypynki da «Palažajeŭskaj». Kali jon dabraŭsia, było ŭžo ciomna. Na prylehłych vulicach stajaŭ husty pryciemak, u jakim chutka ruchalisia postaci-zdani. Pavał dziakujučy zapisam chutka znajšoŭ patrebny dom, a potym i kvateru.

Januška sustreŭ jaho ŭ dźviarach jak dobry znajomy, zaprasiŭ paviačerać, jany vypili pa kubačku zialonaj harbaty. Pasłuchaŭšy Paŭłavu historyju, jon ździŭlena pachitaŭ hałavoj:

— Pašancavała tabie, druža, i mocna.

Bolš jon ničoha nie tłumačyŭ. Heta było mierkavańnie mieściča, byłoha rajonaha prakurora, što daŭno žyŭ u Maskvie i viedaŭ tutejšyja varunki.

Paśla druhoha kubačka harbaty Michaś spakojna pramoviŭ.

— Ci viedaješ, druža, najhoršuju našu chibu? U Maskvie jość usie mafii: hruzinskaja, sibirskaja, kazanskaja, armianskaja, asetynskaja, uralskaja, prybałtyjskaja, habrejskaja… i nia tolki mafii, ale i ichnija łabisty. Niama tolki biełaruskaha kodła. My biezabaronnyja. Nadyšoŭ novy čas, ź inšymi ludźmi, novymi dačynieńniami. A my ŭsio sa svajoj pamiarkoŭnaściu… Darečy, ty źviarnuŭ uvahu, jak apanavali kaŭkaskija pradprymalniki pamiaškańni našaj ambasady?

Heta ž treba — zdać svabodnyja pakoi nia našym biełaruskim pradprymalnikam pad ofisy, a paŭdniovym ludziam. Dalary, brat, pieramahli i tankavyja armii, i vajenna-pavietranyja siły, i stratehičnyja vojski.

I ŭ hetych spakojna vykazanych słovach Pavał učuŭ tuju prychavanuju markotu, jakuju vykazvajuć ludzi chvaravityja, moža, navat pieraniosšyja infarkt i tamu vymušanyja ścierahčysia admoŭnych pieražyvańniaŭ.

Jany jašče krychu pahamanili — sivyja, raptam niečakana pastarełyja mužyki, što stracili padmurak i sens u žyćci, i apoŭnačy razyšlisia pa pakojach na adpačynak. Pavał, kładučysia spać na kanapcy ŭ haścioŭni, daŭ sabie słova bolš nie rabić pamyłak u hetym chcivym mehapolisie…

Nastupnym dniom, zahruziŭšy furu tavaram, jon doŭha i staranna afarmlaŭ tavarna-transpartnyja dakumenty, nakładnyja, damovy, źbiraŭ sertyfikaty, licenzii, dazvoły i pad samy viečar vyjechaŭ u Miensk. Pa darozie zaskočyŭ na Varšaŭski rynak, nabyŭ krakaŭskaj kiłbasy, pamidoraŭ, niekalki blašanak šprotaŭ i sardzin, a taksama svaju ŭlublonuju ražanku i ryskaha chleba, jaki z hetaha dnia pačaŭ zvacca «Duchmiany». Uviečary jany vyjechali za MKAD, i tolki tady Pavał uzdychnuŭ na poŭnyja hrudzi, źbirajučysia sa smakam paviačerać:

— Nu, dziakuj bohu, jedziem dadomu.

Markotny i maŭklivy, sa škipierskaj barodkaj, kiroŭca Anatol zmročna zaznačyŭ:

— Nie kažy «hop». Jašče ŭpieradzie vahi kala Haharyna. Mohuć siekanuć na sotniu baksaŭ za pierahruz piaredniaj vosi.

Potym zapaliŭ čarhovuju cyharetu i papiaredziŭ:

— Ja płacić za pierahruz nia budu.

Uścinovič zhas — treba było znoŭ napružvacca dy brać adkaznaść na siabie. Pa pryrodzie Pavał byŭ čałaviek viasioły, dobrazyčlivy dy adkryty i nie lubiŭ zmročnych dundukoŭ.

— Nia dźmi ŭ bredzień, druža. Treba praśliznuć ciškom.

Jon užo napierad viedaŭ, što zaraz Anatol pačnie prasavać jaho, vymahajučy niejkaj materyjalnaj prypłaty za budučyja dadatkovyja namahańni. Tamu da samaha Haharyna napružana maŭčaŭ, ciarpliva pieranosiačy ŭsie składanaści ruchu pa ziamli niekali svajoj Radzimy. Tolki zapłaciŭšy na vahach piaćdziasiat dalaraŭ chabaru, jon narešcie maŭkliva paviačeraŭ.

Nastupnym dniom MAZ pryjechaŭ u Miensk. Kiroŭca pastaviŭ furu pad razhruzku na skład u Šabanach i pajechaŭ dadomu. A Pavał zastaŭsia zdavać pryviezieny tavar i nakładnyja, licenzii i sertyfikaty. Tolki pad viečar, zabraŭšy kajstru, paciahnuŭsia da prypynku…

Doma, u dvuchpakajovaj kvatercy, na pieršym paviersie bločnaj piacipaviarchoŭki, byli hości. Siastra Nina pryjechała z Čavusaŭ z 16-hadovym synam Valerykam i prypyniłasia ŭ ich na niekalki dzion. Ubačyŭšy Paŭła, jana radasna zaščabiatała, vyvalvajučy ŭsie svaje miestačkovyja pačućci i dumki.

— Pryvitańnie, Pavał! Jak tam Maskva? Jakija vy ščaślivyja, što pierajechali ŭ stalicu. Mnie tut tak padabajecca!..

Pavał ciažka pakłaŭ kajstru ŭ kut, pryvitaŭsia i rušyŭ u vannu myć tvar i ruki. Pierapranuŭšysia, viarnuŭsia da hości ŭ zalu, što adnačasova była ichniaj z žonkaj spalniaj. U mienšym pakoi tuliłasia małodšaja dačka Jula z mužam Arciomam i ŭnukam Kazimieram.

Jon piŭ harbatu i moŭčki stomlena słuchaŭ Ninu.

— A ŭ nas ža ŭ Čavusach rabić niama dzie. Biespracoŭje. A načalniki pašaleli, prymušajuć usim pradpryjemstvam padmiatać dy prybirać terytoryju horadu. A kali nie padabajecca, dyk zrazu i kažuć: «Nikoha nie trymajem. Chto nia choča, dyk zvalniajsia». I biez usialakaha pierachodu jana zrazu vydała metu svajho pryjezdu.

— Prabač mnie, Paŭlik, ja da ciabie z prośbaj. Chočam kupić sučasny kamputar synu. Kab nie ciahaŭsia pa zavuhollach. Dak hrošaj, sam viedaješ, dzie ŭ tych Čavusach zarobiš. Pazyč, kali łaska.

— Kolki? — ledź strymlivajučysia, pramoviŭ Pavał, jakoha hetaja sumieś tupaści i łuchtavataści pačynała nervavać. Infantylny plamieńnik z doŭhimi vałasami, blaškaj u padbarodździ i žaleznaj zakołkaj u vuchu indyferentna siadzieŭ na kanapcy ŭ padrapanych nieachajnych džynsach.

— Chacieła b, kab dalaraŭ 700, nu, choć by 500. Sučasny kamputar, kažuć, možna kupić za hetkuju sumu.

— Navošta jamu sučasny? Možna bevešny.

— Nu ty ž viedaješ, ciapier modna ŭ Internet vyjści, tudy-siudy.

— A bołt u baradzie navošta?

— Nu, Paŭlik, ty ž pavinien razumieć. Zusim jašče dzicio. Heta ž modna.

Pavał, stały mužyk siaredniaha rostu ź sivoj hałavoj i chranična šerym tvaram chvoraha na išemiju čałavieka, zmročna skazaŭ:

— Jak tolki siuryk pačynaje rvać huziki na šyryncy, to ŭžo nie dzicio, a mužyk…

— Usio, usio, nia treba. Nia treba… Nia chočaš dać, to tak i kažy. A vučyć nia treba. Sami nie durnyja…

Pavał indyferentna dadaŭ:

— Paraicca treba z haspadyniaj. Moža, što i znojdziem…

Jon nie paśpieŭ skončyć dumku.

— Alona zhodna! Jana pryznałasia, što hrošy jościeka i jana nia suprać. Dziakuj, Paŭlik. Dziakuj, ja, pa praŭdzie, nie čakała. Pomniu, tata zaŭsiody kazaŭ, što, prabač, što Paŭlik naš pryžymisty. Dziakuj, dziakuj…

Siastra Nina prykłała chustačku da vačej i ŭschlipnuła. Pavał kosa zirnuŭ na žonku, što siadzieła za stałom ź vinavatym vyhladam.

— Et, šustraja, jak vienik. Nia viedaju, što tabie Alona rastłumačyła, a ja skažu, što kali i pazyču, to nia bolš čym 50 dalaraŭ.

Nina vyłupiła vočy ad niečakanaści, ślozy imhnienna vysachli.

— Ty što, zdurnieŭ, Pavał? Jaki ž kamputar za 50 dalaraŭ? A dzie ž ja astatnija znajdu? Ty tak nie žartuj. Mnie padački tvaje nie patrebny. Alona kazała, što možacie pazyčyć, što hrošy majecie. A ja addam. Nie chvalujsia, naźbiraju i pad Novy hod addam.

Pavał padniaŭsia i, nie ŭstupajučy ŭ sprečku (žonka ciškom zrabiła znak siastry, kab taja pamaŭčała), apranuŭ unuka Kazika i pajšoŭ na pramenad, pakinuŭšy žančyn raźbiracca sa składanaściami žyćcia.

Nie dziela taho jon irvaŭ vantroby ŭ kamandziroŭkach, kab marnavać hrošy na cacki dla jołupaŭ. «I kali ŭžo vas žyćcio navučyć? Jak vy źbirajeciesia vyžyvać? Usio roŭna ž rana ci pozna pryjdzie drapiežny pryvatny kapitał. Navošta tabie toj Internet? Lepš vydatkuj hrošy synu na repetytara pa matematycy. Zarabi i vydatkuj…»

Sam Pavał źbiraŭ hrošy na pieršy ŭznos dla daččynoj kvatery. Marnieŭ nad kožnaj tysiačaj rubloŭ, jeŭ usuchamiać u kamandziroŭkach, tydniami načavaŭ u kabinach MAZaŭ, zimoj miorz, letam dušyŭsia ad śpiakoty. Apranaŭ, što zastałosia ad savieckich časoŭ.

Dvuchhadovy ŭnuk biehaŭ pa dziciačaj placoŭcy. Pavał pahuškaŭ jaho na arelach. Iznoŭ biehučy pa ściežcy, unučak začapiŭsia za korań dreva i baluča saŭhanuŭsia ab hlebu. Kazik kryviŭsia, paziraŭ na dzieda, ale jašče nia płakaŭ.

— Nu što ty raźlohsia, Kazik? Padymajsia, heta tabie nia łožak. Ty mužčyna. Ty dužy. Ty nia budzieš płakać…

Maleńki rusavałosy chłopčyk pasłuchmiana padniaŭsia i pabieh dalej, śmiešna paŭtarajučy dziedavy słovy:

— Padymasia… nia łoziak… muzik… padymasia Kaśka… padymasia…

Pavał, prysieŭšy na łavu, strymana i ciažka paziraŭ na zialonaje navakolle. Byŭ toj ciopły žnivieński viečar, kali jašče bujała leta, ale nieznajomaje, z novaj aŭraj, i tamu čužoje. I redkija žoŭtyja listy ŭ zialonych kronach lip śviedčyli ab nieminučaści vosieńskich chaładoŭ, doŭhich viečaroŭ z samotnymi daždžami, listapadaŭskaj adzinotaj i pamiaćciu ab maładym ščaści, što niekali milhnuła imklivaj łastaŭkaj u žyćci.

27.05.2004

Kamientary

Ciapier čytajuć

Azaraŭ mocna pakryŭdziŭsia na słovy «psieŭdalidarki Cichanoŭskaj», što jaho Płan Pieramoha byŭ pamyłkaj30

Azaraŭ mocna pakryŭdziŭsia na słovy «psieŭdalidarki Cichanoŭskaj», što jaho Płan Pieramoha byŭ pamyłkaj

Usie naviny →
Usie naviny

Nievialički eciud Mikiełandžeła pradali za 27,2 miljona dalaraŭ. Heta rekord1

«Bro, nie kuplaj sabie bulbiany miašok — idzi ŭ zału»: biełaruski viadučy TNT raskrytykavaŭ mužčynskija kaściumy oviersajz13

Biełaruska Maryna Zujeva zaniała na Alimpijadzie 15‑je miesca2

«Čaroŭny trusik» Juryj Dziemidovič uznačaliŭ rasijski pravincyjny opierny teatr13

Cichanoŭskaja pryznałasia, što mała čym moža pamahčy biełarusam u Hruzii9

Adklučeńnie ad Starlink zapavoliła tempy rasijskaha nastupleńnia. Ale ci nadoŭha?6

Na Mahiloŭščynie buduć vyrablać čyrvonuju ikru, ale nie dla taho, kab jaje jeści5

Zachodnija śpiecsłužby sumniajucca, što za zamacham na hienierała Alaksiejeva staić Ukraina4

Luksavy italjanski brend Miu Miu vypuściŭ kalekcyju, jakuju paraŭnali z chałatami z CUMa5

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Azaraŭ mocna pakryŭdziŭsia na słovy «psieŭdalidarki Cichanoŭskaj», što jaho Płan Pieramoha byŭ pamyłkaj30

Azaraŭ mocna pakryŭdziŭsia na słovy «psieŭdalidarki Cichanoŭskaj», što jaho Płan Pieramoha byŭ pamyłkaj

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić