Nie žanočaja prafiesija? Žančyna-ŭrołah — hutarka
Volha Antonava — enierhičnaja žančyna z vydatnym pačućciem humaru. «Ja — kremień!» — havoryć jana sama pra siabie. A jano inakš i być nie moža, usiakaha za 20 hadoŭ praktyki chapała. Volha kaža, tut dva varyjanty: albo łamaješsia, albo atrymlivaješ takuju zakałku, ź jakoj užo ničoha nie strašna.
Volha Antonava zahadvaje adździaleńniem urałohii «Łade», užo dva hady jak. U adździaleńni ŭsiaho adna žančyna — jana. Dy i ŭvohule, na ŭvieś Minsk žančyn-urołahaŭ pa palcach možna pieraličyć. Volha kaža, što dziaŭčaty, jakija chočuć trapić sa svajoj prablemaj mienavita da žančyny-ŭrołaha, jeduć da jaje z usioj krainy. Tamu vychodzić, što z pacyjentami niedzie 50/50 — pałova mužčyn, pałova žančyn.
«Nina»: Viedali, što staniecie doktarkaj?
Volha: Maci była stamatołaham, i naša z bratam dziacinstva prajšło ŭ jaje stamatałahičnym kabiniecie, jon znachodziŭsia ŭ našym domie. Tamu viedała, što pajdu ŭ miedycynu. Ja ź dziacinstva mieła da hetaha schilnaść, lačyła svajho sabaku, rabiła jamu ŭkoły, rody prymała. Mnie było cikava.
Adzinaje, vyrašyła, što stamatałohija — zanadta vuzkaja śpiecyjalnaść dla mianie, i pajšła na lačebny fakultet.
«Nina»: Jak ža trapili va ŭrałohiju?
Volha: Ja nie maryła być urołaham. Mnie padabalisia chirurhičnyja śpiecyjalnaści, dzie treba nie prosta kansultavać, a rabić niešta rukami. Ale kali pryjšoŭ čas raźmierkavańnia, mnie prapanavali abrać adno z dvuch: albo traŭmatołah, albo ŭrołah. Inšych varyjantaŭ na toj momant nie było.
Pamiataju, pradstaŭnik Ministerstva achovy zdaroŭja hlanuŭ na mianie, a ja tady była minijaciurnaja, 52 kiłahramy ŭsiaho važyła, i skazaŭ: «Vam tolki na ŭrołaha, nu jaki z vas traŭmatołah?» Tam u čym sprava: traŭmatołahu treba časam i vyvich upravić, i pazicyju pierałomu skarektavać, čaściakom nieabchodnaja mužčynskaja siła. Voś tak ź lohkaj ruki hetaha pradstaŭnika ministerstva ja i stała ŭrołaham, za što jamu vialiki dziakuj.
Kali ja ŭžo raźmierkavałasia ŭ palikliniku, hod stažyravałasia ŭ najlepšych śpiecyjalistaŭ viadučych centraŭ i paśpieła palubić svaju śpiecyjalnaść. Nasamreč, urałahičnaja śfiera šmathrannaja. Heta viartańnie repraduktyŭnaha zdaroŭja, mahčymaść mieć dziaciej, mahčymaść padvysić jakaść žyćcia. Pałavoje žyćcio — vielmi važny aśpiekt, adzin z najvažniejšych. Tamu kali prynosiš čałavieku radaść — ci źjaŭlajecca dzicia, ci viartajecca ŭzajemarazumieńnie ŭ siamju, — heta vielmi ciešyć, ty bačyš vynik svajoj pracy.

«Nina»: Jak reahavali mužčyny, jakija prychodzili da ŭrołaha i bačyli žančynu-doktara?
Volha: A ŭ paliklinicy niama vybaru, biaspłatnaja sacyjalnaja miedycyna jaho nie daje. Ale ŭ mianie było vielmi mała vypadkaŭ, kali niechta ŭpadaŭ u stupar. Kali ŭ čałavieka jość prablema, jon idzie i vyrašaje jaje. Doktar — heta ž biaspołaja istota. U pryvatnym centry, biezumoŭna, jość vybar. Ale tyja, chto traplajuć da mianie, paśla prychodziać znoŭ.
U žančyn jość rysy, jakich niama ŭ mužčyn. Takt, asablivaja dalikatnaść, miakkaść, spakoj, razvažlivaść. Žančyna, jak praviła, usio padrabiazna tłumačyć. Mnohija mužčyny bajacca ŭrołahaŭ, im nie patrebny hruby brutalny mužčynski padychod. Im treba spakojna ŭsio patłumačyć, jany prychodziać da doktara jak da maci.
«Nina»: Jak daraśli da kiraŭnika?
Volha: Spačatku byŭ zvyčajny pryjom u zvyčajnaj paliklinicy, dzie mianie ciarpliva ŭsiamu vučyli. Paśla syšła ŭ dekretny adpačynak, a vyjšła ŭžo ŭ śpiecyjalizavanuju miedycynu, stała supracoŭnikam MUS, ale biez pahonaŭ. Tam, kaniečnie, byŭ bolš vysoki ŭzrovień. Cudoŭny stacyjanar, zamacavany za paliklinikaj, z vydatnym adździaleńniem, z daktarami-entuzijastami. Tam ja atrymała ŭsie svaje rehalii. Ale kali skaračali staŭki, maju ŭrezali napałovu, bo ja pryjšła da ich apošniaj. I ja vyrašyła syści.
Tady ja i trapiła ŭ «Łade», darečy, na toj momant adździaleńnia jašče nie było. Jano pačało farmiravacca tolki z adkryćciom centra na Niezaležnaści, kali my stali pašyracca i nabirać štat. Tak my i razraślisia da 11 čałaviek.
Tut užo ŭ mianie pad rukoj byŭ UHD-aparat, a jon daje šmat mahčymaściaŭ dla prafiesijnaha rostu. Zasvoiła UHD-dyjahnostyku, stała adčuvać siabie bolš paŭnavartasnym śpiecyjalistam. I adździaleńnie paŭnavartasnaje, siudy daktary prychodziać užo ź imiem, z dośviedam.
Nakont kiravańnia… U mianie nie było vialikaha žadańnia mienavita kiravać. Ale kali kiraŭnik vyrašyŭ, što budzie tak, niachaj budzie tak. Tut treba ŭmieć kamunikavać ź ludźmi, musić być i peŭny takt, i peŭnaja strohaść, bo kiraŭnik nie moža być łajalny da ŭsiaho. Jon pavinien być demakratyčnym, spraviadlivym, abaraniać svaju kamandu, ale tam, dzie treba, musić i paŭščuvać, patłumačyć, što čałaviek nie maje racyi.
Nie budu ścipłaj, skažu, što ŭsie našy dziesiać daktaroŭ, cudoŭnyja. U mianie da ich nikoli nie było niejkaj unutranaj niezadavolenaści, ja nie mahu vyłučyć siarod ich «lubimčyka» ci «nielubimčyka». Usie vydatnyja, daśviedčanyja daktary, umiejuć kamunikavać ź ludźmi.

«Nina»: A ŭvohule, u čym pieravahi žančyny-kiraŭnika?
Volha:
Žančyna-kiraŭnik — heta składaniej. Tym bolš, kali padnačalenyja — mužčyny. Tut treba dziesiać razoŭ padumać, što skazać i jak skazać, znajści taktoŭny padychod, kab čałavieku zrazumieła ŭsio danieści. Kali štości emacyjnaje «lapnieš», tut takoje nie prakacić. Skažuć niešta nakštałt: «Znoŭ u jaje drenny nastroj». Mužčyna-kiraŭnik, napeŭna, moža dazvolić sabie bolš.
U mianie demakratyja. My imkniomsia adno adnaho prafiesijna padtrymlivać. Kali ŭ kahości z troch daktaroŭ na źmienie ŭźnikaje pytańnie, kali składany vypadak u pacyjenta, zaŭsiody źbirajecca kansilium i my razam hladzim, što majem. Ja zaŭsiody imknułasia, kab my vyručali adno adnaho, nie padstaŭlali. U maim razumieńni, prafiesijnaja etyka musić stajać na pieršym miescy.
Moža, niechta za śpinaj i niezadavoleny tym, jak ja kiruju, ale nichto mnie pra heta nie kazaŭ. Ja imknusia, kab va ŭsich byli roŭnyja mahčymaści dla raźvićcia, pracy. Heta vielmi važna.
«Nina»: Čamu žančyn-urołahaŭ mała? Voś mužčyn-hiniekołahaŭ šmat.
Volha: Ličycca, što heta nie žanočaja prafiesija. Kali kazać pra kliniku, stacyjanar, to heta vielmi ciažkaja chirurhičnaja śpiecyjalnaść. Ź ciažkimi apieracyjami, ź vialikimi fizičnymi nahruzkami. Ale što tyčycca ambułatornaha pryjomu, dzie patrebnyja tolki nievialikija manipulacyi, ja liču — cudoŭnaja śpiecyjalnaść dla žančyny. Chtości, moža, prosta baicca. Nichto ž asabliva nie razumieje, što heta, pakul nie pasprabuje.
Moža, kamuści nie vielmi chočacca pracavać pieravažna z mužčynami, choć u mianie pałova pryjomaŭ — dziaŭčaty, što prychodziać z cystytami, jany šukajuć mienavita žančynu-ŭrołaha. Z usioj krainy pryjazdžajuć, z-za miažy jeduć, bo nie mohuć vyrašyć svaje prablemy ni ŭ Amierycy, ni ŭ Jeŭropie. Tam vuzkaha śpiecyjalista treba čakać try miesiacy, a siamiejny doktar ničoha, aproč antybijotyka, nie viedaje, bo ŭ jaho pratakoł. Ludzi, kaniečnie, u šoku paśla taho, jak ich tut uvažliva ahladajuć, vydzialajuć im šmat času. Tam pa-inšamu. Tak, šykoŭnyja pałaty, krutoje miedabstalavańnie, ale takoha indyvidualnaha padychodu, jak u nas, tam niama.
«Nina»: Byvaje, što pacyjenty stanoviacca siabrami?
Volha: Čaściakom, i siabrami siamji, i siabrami pa žyćci. Ja heta vielmi caniu. Jany daviarajuć mnie, a ja daviaraju im, u tym liku i svajo žyćcio. Da prykładu, adzin pacyjent, instruktar pa dajvinhu vielmi vysokaha ŭzroŭniu, zaraziŭ mianie svaim zachapleńniem.

Viedajecie, maja praca nasamreč vielmi ciažkaja, jana patrabuje poŭnaj addačy. Ludzi roznyja, i chočacca maksimalna vykłaścisia, dapamahčy. Tamu treba adnaŭlacca, kab mieć siły. Pieršaje, što dapamahaje, — heta znachodžańnie na pryrodzie, druhoje — fizičnaja aktyŭnaść. Chtości znachodzić siabie ŭ jozie, kamuści padabajecca step ci aerobika, a ja lublu basiejn, vada — heta majo.
Kali ja ŭpieršyniu trapiła na Čyrvonaje mora, papłavała ŭ mascy, z trubkaj, mianie šakavała pryhažość. Ja i nie zdahadvałasia, što na ziamli ŭvohule jość takoje miesca: ciopłaje, pryjemnaje, kamfortnaje, z takoj žyŭnaściu. Mnie zachaciełasia pahladzieć na ŭsio heta hłybiej. Tak my z synam pierajšli z nadvodnych płavańniaŭ u padvodnyja [Synu Volhi ciapier 16 hadoŭ, jon vučycca ŭ 10-m kłasie minskaj himnazii. U daktary nie źbirajecca, cikavicca technałohijami — «Nina»].
My z synam razam skončyli trochmiesiačnyja kursy pa dajvinhu. Atrymali siertyfikaty, bieź jakich nielha pahružacca, i šmat dzie ŭžo pabyvali. Apošniaje naša pahružeńnie było na Čyrvonym mory, hladzieli zatanułyja karabli. Tydzień žyli na jachcie ŭ mory, charčavalisia rybaj, jakuju tam ža i łavili.
Jehipiet staŭ tym miescam, dzie ja prychodžu ŭ siabie ad stomlenaści, dzie znachodžu siły, kab pracavać, žyć. Tam, kali płyvieš na hłybini, nie dumaješ ni pra što, tolki hladziš na ŭsiu hetuju pryhažość. Idzie abmien enierhijaj, pierazahruzka — vielmi zdorava!

«Nina»: Raskažycie svaje prafiesijnyja sakrety.
Volha: A ŭsio vielmi prosta — treba prosta być dobrym psichołaham.
Pieršaje — kali čałaviek prychodzić, treba ź im pavitacca. Ludzi lubiać, kali da ich źviartajucca pa imieni.
Druhoje, samaje hałoŭnaje — vyśvietlić, čamu čałaviek pryjšoŭ. Adzin pryjšoŭ, kab ty jamu napisaŭ, što jon zdarovy, bo choča chadzić u basiejn ci ŭładkavacca na pracu. Inšy pryjšoŭ, kab ty jamu vypisaŭ recept. Niejki kankretny, na toj preparat, jaki hetamu čałavieku dapamahaje. Jamu nie treba, kab ty prapanoŭvaŭ alternatyvy, pierakonvaŭ, heta daremnaja strata enierhii. Treci pryjšoŭ, bo jon napałochany, jon choča razabracca, što ź im adbyvajecca i čamu balić. Čaćviorty pryjšoŭ, kab pačuć piataje mierkavańnie nakont jaho prablemy i znajści jašče adno rašeńnie. Piaty pryjšoŭ, kab prosta parazmaŭlać, jamu sumna. Šosty pryjšoŭ adarvacca na śfiery absłuhoŭvańnia, heta jak u «Makdonaldsie» ci CUMie, kali čałaviek prychodzić ad pačatku niezadavoleny. Ale takich mała, bolšaść sapraŭdy prychodzić pa dapamohu. Karaciej, treba zrazumieć, čamu čałaviek pryjšoŭ i akazać jamu tuju dapamohu, jakoj jon čakaje — usio vielmi prosta.
Nu i, kaniečnie, patrebny takt, ščyraja zacikaŭlenaść, dobrazyčlivaść. Bo kali balić, čałavieku i tak drenna, a kali jašče na jaho chto hyrknie, dyk i zusim. Treba stavicca da pacyjentaŭ jak da svaich svajakoŭ i dapamahać im tak, jak dapamahaŭ by svaim svajakam. Voś i ŭsio. Ale heta patrabuje šmat vysiłkaŭ, farmalizm tut nie projdzie, jaho ludzi adčuvajuć adrazu. Treba jašče i pryrodnuju charyzmu mieć.
«Nina»: Adčuvajecie zadavolenaść ad svajoj pracy?
Volha: Biezumoŭna. Kali b jaje nie było, to takuju ciažkuju pracu, a ŭ doktara vielmi ciažkaja praca, niemahčyma było b tryvać. Dziela čaho? Dapamoha — heta vialikaja sprava, heta paklikańnie, a nie prafiesija.
Časam zatrymlivaješsia da nočy na pracy, choć i ŭ škodu sabie i svajoj siamji, bo pierad taboj siadzić čałaviek, u jakoha vostry prastatyt z aznobam i jakomu treba dapamahčy. Daješ ludziam svoj asabisty vajbier, bo jany pavinny adčuvać siabie abaronienymi. A vy pytajeciesia: čamu pacyjenty viartajucca? Dy kali jon trapić da žančyny, što padtrymaje jaho, jon abaviazkova pryjdzie da jaje znoŭ, kali spatrebicca dapamoha.
Kamientary