Čałaviek vyjšaŭ z kancylaryi važnych spraŭ...
Zły. Zły i naściarožany ŭ šeść z pałovaj
Čałaviek vyjšaŭ z kancylaryi važnych spraŭ.
Tam jon pakinuŭ 9 hadzin žyćcia, tysiač siem u stałovaj,
Ale mieŭ pačućcio, byccam by niešta skraŭ.
Na prachadnoj čałaviek praviaraje poštu,
I voś iznoŭ palito nad parkietnaj doškaj płyvie.
U skuranoj papcy ź blachaj kopii taho, što
Akuratna raskładziena ŭ jaho hałavie.
Narešcie, vychodzić za dźviery. A tam Śniežań. Zaviei
Danosiać pach chleba navat siudy.
Jon idzie prosta, paśla praviej i
Uniz u bok Ramanaŭskaj Słabady.
Vieža kancylaryi ŭžo nie vidna. Vy
I ciapier adčuvajecie toje, što tady jon:
Jak
u viežy nieruchoma siadzić niechta zamiest Canavy
I hladzić z-pad hustoha bryva na stadyjon.
Karaciej -- idzie, prachodzić niepadalok ad astroha.
Viecier reža skuru i čałaviek u palčatku chavaje ruku.
Amal nie raspluščvajučy vačej, pierachodzić darohu
Z udziačnaściu dumajučy pra truby, što pad asfalt schavali raku.
Pierachod narešcie padyšoŭ da ekvatara.
Haradski vał iranična biez prykmiet ničyich.
Usie ludzi tam, ich rubiež kala kinateatra
I čałaviek niarvujecca, marudna abminajučy ich.
Naohuł, sačyć za pradstaŭnikom kancelaryj
Niebiaśpiečna i rasceńvajecca jak učynak dastatkova ciažki.
Jon spuściŭsia ŭ mietro i adrazu pracier akulary
Krajem šalika - padarunka starejšaj dački.
Jon nie jeździć z Kupałaŭskaj i nie chodzić dvarami.
Paradyhma -- vynik vysnovy, padmacavanaj dźviuma.
Pieršaja: Tyja, kaho na pracu prynosiać u čornaj ramie
Ni pra što nie škadujuć i , vidavočna, darma.
Druhaja.
Ludzi žyvuć damami, spravy na ich –- tamami --
Vyciskajučy pieršych z pamiaškańniaŭ, vyklikajuć niamy dakor,
A paśla źnikajuć razam ź pieršymi i staroj mamie
Zastajecca raśpiska za prava atrymać kalenkor.
Tak što vynik viadomy sa spravy viadomaj,
A čałaviek padumaŭ, što chacieŭ by, kab pry jahonym žyćci
Jamu nie pryjšłosia a pałovie siomaj
U takoje nadvorje, naprykład, da maładziežnaj iści.
Heta było adstupleńnie. Viartajemsia da pratakołu.
Žmienia žetonaŭ u kišeni, kuplenaja pra zapas,
Była staroj zvyčkaj i farmalna nahadvała škołu
Kali hrošy na abied jon źbiraŭ pa darozie ŭ kłas.
Ale kancylaryja nie kapaje hłybiej pubiertatu
I va ŭspaminach vučyć nie vychodzić za miežy ankiet,
Asobna paznačajučy mamu i tatu.
Čałaviek prachodzić praz turnikiet.
Hołas dyktara, zapisany niby dla praformy
(Dla tych, chto i tak u mietro spuskajecca niby ŭ zaboj),
Z prośbaj nie skaplivacca kala kraju płatformy
Niby z zahadam śmiećciu nie zabivać vadastoki saboj,
Kancylaryja vučyć usprymać nieemacyjna praz pryzmu hieštaltu:
Narod -- nie sukupnaść indyvidaŭ. Z peŭnych bakoŭ
I pry nakładańni matryc sacyjałahičnaha kštałtu
Žyćcie, jak i kazaŭ Enhiels, -- sposab isnavańnia białkoŭ.
A ludzi, kaniešnie, skaplivajucca i nabivajucca ŭ vahony jak šproty.
Zadychajučysia i padajučy pad čužoju vahoj
Čałaviek sutarhava ŭciahvaje pavietra rotam
Sprabujučy rasprastacca i pavarušyć zdranćviełaj nahoj.
Dźviery začyniajucca. Ciahnik imknie da pačatku
Kab ukusić svoj chvost. I voś źnikaje vahon,
Dzie ruka, apranutaja ŭ skuranuju palčatku,
Ciahniecca, ciahniecca da parenčaŭ. "Rodny kut" lacić naŭzdahon.
Kamientary