kazki mienskaha žyćcia
Kaŭka
U horadzie horača. Dumki pakidajuć raspalenaje ekzatyčnaju śpiokaju cieła, latuć u zapavietny kutok kvatery i adna za adnoj, błakitnymi prazrystymi zdaniami, kvoła abdymajuć ladoŭniu z prachaładžalnymi napojami... Smaha!
Śviet zrabiŭsia varožym i vialikim, jak u malenstvie. Navat — jak u niemaŭlactvie. U biaźmiežnych praścinach-pialuškach nieskaardynavana varušycca niepasłuchmianaje cieła. Niaŭžo heta ja?
Śpioka. Poŭdzień... Dzie majo małako? Jak za matčyn palec, chapajusia za šurpatuju čornuju pałačku z čyrvonaj knopkaju — pult dystancyjnaha kiravańnia zrokavymi iluzijami. Pstryk! — uklučyŭsia televizar. A vočy niby prycisnulisia da kruhłaj matčynaj płoci i ssuć: naviny, vyjavy, reklamnyja roliki...
Voś azdobleny vabnaj etničnaj melodyjaj čyrvony kubak kavy — symbal sardečnaści i pieramohi. Jon tak dapamahaje hierainiam i hierojam reklamnych historyjaŭ! Na źmienu kazcy pra Čyrvony Kapturok pryjšła kazka pra Čyrvony Kubak.
I jana ŭžo tut, u našym realnym žyćci — u Miensku. Niekalki dzion tamu ja zazirnuła za vialiki reklamny stend ź viasiołym Čyrvonym Kubkam kavy — i ŭbačyła pa toj bok biaspłatny telefon-aŭtamat! Telefanuj pa horadzie ŭ luby čas kamu chočaš... Prosta cud, Zalustroŭje “Nescafé”!
Adnak ja sama apošnim časam kuplaju adno sinija blašanki kavy “Maxwell House” z vyjavaju spakojnaha biełaha kubka. Jany bolš harmanujuć z novym ubrańniem majoj kuchni: z błakitna-sinimi cyrataj, firankami, posudam, biełymi ručnikami i špalerami... U hetuju letniuju śpioku ja vyrazna adčuła, što raźlubiła “ciopłyja kolery” i zakachałasia ŭ sini.
Jon, mnie zdajecca, hetki padobny da idealnaha mužčyny! Jon vysoki i niedastupny — jak nieba, dynamičny — jak vada... Jon redki ŭ šerym horadzie, jak u śpiełym žycie vasilki.
Tolki adna siabroŭka — Halinka Dubovaja — cudoŭna razumieje mianie. Jana nazyvaje kavu “kaŭkaj” i, trymajučysia nieviadomaha mnie rytuału, štoraz ščodra raskładaje pa šmatlikich misačkach na stale svaje drobnyja łasunki-žałudy (cukierki, piečyva, sałodkija šmatki, jahady)... “Budam žyć!”
“Budam žyć!” — tak nazvaŭ svaju knihu słynny znaŭca kankretnych realijaŭ biełaruskaj litaratury i žyćcia Alaksiej Kaŭka. Jaje vokładka — koleru mocnaje kavy... Dziadźka Alaksiej, pamiataju, ździŭlena zaśmiajaŭsia, kali daviedaŭsia ad mianie jašče i pra hety — “kavavy” sens svajho proźvišča.
Kaŭka — heta i čornaja ptuška, jakaja kryčyć tak, niby choča prakaŭtnuć svaju biadu, svajo hora — bo narodžanaja nie ŭ čałaviečym abliččy. Nie paspytać joj smačnaje kaŭki ŭ haściach u Dubovaje Halinki!..
Lublu hladzieć, jak cukrovyja kubiki biełych hadzińnikaŭ kruciacca na skryžavańniach.
Ludka Silnova
Kamientary